Wieczne marzenia


Są rzeczy, które wpisujemy w pierwszej kolejność na listy rzeczy do zrobienia czy na spisy postanowień noworocznych. Są jak stały punkt programu. Schudnąć, rzucić palenie, być bardziej zorganizowanym, ćwiczyć, spędzać więcej czasu z rodziną, częściej sprzątać mieszkanie, ograniczyć oglądanie seriali i wiele, wiele więcej rzeczy, które chodzą Wam teraz po głowie.
Tak.
Ostatnio pisałam o magii jutra. Wtedy bardziej chodziło mi o rzeczy, które i tak i tak musimy zrobić, a czekamy z nimi na ostatnią chwilę. Tak jak z projektem do pracy/szkoły, zaniesieniem dokumentów itd. 
Dzisiaj natomiast mam na myśli sprawy do których nie mamy dorzuconego terminu. Sami go sobie wyznaczamy. Niestety, smutna prawa jest taka, że jak mamy za dużo wolności i za mało silnej woli, możemy czekać i czekać w nieskończoność,
Mogłabym napisać książkę o rzeczach od których próbuję się uwolnić, których próbuję dokonać czy zmienić. Ale nie napiszę, ponieważ stworzenie powieści należy do tego długiego spisu.
Pytam: dlaczego?
Czemu wolimy zasypiać z wyobrażaniami idealnego życia, a następnie cały dzień robić wszystko żeby do niego nie dopuścić?
Czemu otwieramy wciąż i wciąż nowe strony w przeglądarce, gdy możemy otworzyć nowy dokument i zacząć w końcu pisać tę książkę?
I jak to jest, że na własne życzenie łamiemy wszystkie swoje postanowienia?
Jakbyśmy mieli rozdwojenie jaźni. Najpierw sobie na wszystko pozwalamy nie wiadomo czemu, rezygnujemy z tego czego pragniemy, a potem mamy wyrzuty sumienia. "No, ale cóż, jutro już tak nie będzie". Ahh, magiczne jutro.
Odkładamy życie na potem. A potem może nie nadejść. Nie chcę Was straszyć chorobą czy śmiercią. I osobiście nie pochwalam myślenia w ten sposób. Nie powinniśmy się stresować rzeczami, na które nie mamy wpływu i martwić się na zapas. Chodzi o to, że im wcześniej zaczniemy żyć tak jak chcemy, tym prędzej będziemy w końcu szczęśliwi.
Zaprojektuj swój idealny dzień. Przygotuj się do niego już dziś. Ugotuj obiad, przygotuj ubrania, posprzątaj i obudź się jutro, w dniu, który zawsze chciałeś przeżyć.

Komentarze

  1. Moja odwieczna zmora... aczkolwiek u mnie jest jeszcze dość dziwne to, że ja to robię zupełnie świadomie i specjalnie wręcz. Odkładam wiele rzeczy na później tylko dlatego, że są dla mnie tak ważne. Celowo odsuwam je w czasie i nie do końca to rozumiem, bo przecież mogłabym zrobić je często już, w tej chwili...

    OdpowiedzUsuń
  2. Za każdym razem jak czytam twoje wpisy zastanawiam się, czy aby na pewno Ty jesteś człowiekiem :) Mistrz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że wpisywanie takich postanowień to kwestia przyzwyczajenia a nie prawdziwej chęci zmiany. Na moich starych listach też często takie widniały. Sytuacja zmieniła się, kiedy zaczęłam zapisywać tylko takie, które są mierzalne i mają deadline. Łatwiej było mi co miesiąc chudnąć kilogram, niż w ciągu roku zrzucić 12kg (znając życie wzięłabym się za to w połowie grudnia) :P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem mistrzem w odkładaniu wszystkiego na jutro.
    Aczkolwiek ostatnio się poprawiłam.
    Nigdy nie miałam zorganizowanego życia. Wszędzie zawsze było coś porozwalane, coś nie w porządku a ja to zostawiałam, ewentualnie "zamiatałam pod dywan". Bałam się tego, że mam tyle możliwości, że nie nadążę. Dalej mam okazję zrobić wiele rzeczy, na które przygotowuję się tyle czasu, ale nie potrafię. Po prostu nie wiem czemu.
    Ale obiecuję Ci. Kiedyś przeżyję dzień, kiedy wszystko będzie w porządku.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

♥ Jeżeli zauważyłeś/aś jakiś błąd - pisz od razu!
♥ Jeśli masz jakieś pytanie - śmiało pytaj!
♥ Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, są ona dla mnie niezwykłą motywacją do dalszego pisania.

Popularne posty z tego bloga

Nie lubię czytać książek

PREMIEROWO: Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś" - książka a film, czyli wielka recenzja