Daję znak życia


Dobry wieczór, z tej strony Muffled Sunrise, czyli tak naprawdę ja, Patrycja. Może to dziwne, ale dopiero przyzwyczajam się do używania swojego imienia, ponieważ w moich ustach brzmi tak obco. Wiem, że to nie ma sensu, nieważne, postaram się teraz przejść do rzeczy, ponieważ bezapelacyjnie należą się Wam wyjaśnienia. No właśnie, jest tam kto?
Wiecie, że ludzie się zmieniają, prawda? To wszystko przez czas, doświadczenia, lepsze i gorsze momenty, osoby, które spotykają na swojej drodze, nawet książki czy filmy, które ostatnio gościły w ich życiu. I mnie to dopadło. 
Oczywiście zmieniałam się cały czas i gdy pisałam regularnie bloga nie było to tak zauważalne, ale potem posty zaczęły się przerzedzać, dużo się u mnie działo, przerwa od ostatniego postu była już bardzo długa, a ja nie potrafiłam wrócić.
Choć tak naprawdę ciągle tu byłam. Wchodziłam na bloggera każdego dnia. Sprawdzałam nowe wpisy innych, przeglądałam statystyki, stare komentarze, wersje robocze aż w końcu same posty i uderzyło mnie jak bardzo odmienne są moje teraźniejsze poglądy.
Chyba po prostu zaczęłam się tutaj czuć obco, jak nie u siebie, a chyba właśnie tak miało to wyglądać. Tak naprawdę założenie Muffled Sunrise to była jedna z moich najlepszych spontanicznych decyzji w życiu, która przyniosła mi wiele radości. Kocham pisać i dzielić się tym z ludźmi. Wasze komentarze nie raz wywoływały we mnie wybuchy radości i podnosiły mnie na duchu w gorszych chwilach. Mówię całkiem serio, bez żadnej ściemy. Jestem teraz przed Wami jak otwarta księga.
Daję znak życia i czuję się zagubiona. Wiem, że chcę blogować, ale mam jakąś blokadę. Trudno mi jest cokolwiek napisać, a jeśli już, są to wymuszone, niemające sensu teksty. To co teraz czytacie to pierwszy od dawna post, który czuję całą sobą, mimo że napawa mnie smutkiem. Wracając do tematu, nie wiem co robić. Czekać dalej na wenę? Usunąć bloga czy stare posty? Zacząć od nowa na nowej stronie? O czym pisać? Czy ktoś to będzie czytał? Gdzie się podział mój dreszczyk adrenaliny spowodowany publikacją, którego wciąż mi brakowało?
Tak na marginesie, zrobiłam nowy nagłówek, dwie godziny zabawy w Gimpie, bo jestem przeklętym humanem, ale myślę, że było łatwo. Mam jeszcze kilka przypadkowych informacji. Za dwa tygodnie kończę szesnaście lat. Od września czeka mnie liceum (oczywiście, że human). Założyłam kanał na YouTube i mam nieznośną potrzebę filmowania każdego zjedzonego posiłku, ale na szczęście się hamuję, więc nic tam konkretnego nie znajdziecie. O, i nadrabiam ponad dwadzieścia sezonów "Simpsonów". Wiem, te wszystkie rzeczy zmieniły Wasze życie.
Dlaczego czuję, że mówię do ściany?
Tak swoją drogą na ścianie przede mną wisi zegar z "Pokemonów" z Pikaczu. Wisi tu odkąd pamiętam, a zauważyłam go tego lata, ponieważ wszyscy grają w PokemonGo. Czy tylko ja nie umiem grać w żadne gry?
To wszystko, co "mądrego" chciałam Wam przekazać dzisiejszego wieczoru. Wasza kolej, dajcie znak życia!

Komentarze

  1. gdybym Cię nie znała tak dobrze, to czytając wstęp pomyślałabym, że odchodzisz od bloga.
    ale znam Cię bardzo dobrze:)
    a cytując sama siebie: "Czasami po prostu warto zostać", więc zostań, i niech to będzie najlepsze zostanie na świecie :*
    ciesz się tymi dwoma tygodniami, piętnastolatko ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojnie poza Snieżnym Wyścigiem też nie umiem grać w żadną gre .Nie martw się że teraz nie masz weny ,ona przyjdzie ,a jak już będzie to wtedy zobaczysz ze warto na nią było czekać.Poglądy kształtujesz sobie całe życie,mogą się one zmieniać ,ludzie moga nazywać ''dwulicowa'',ale ludzie są tylko ludźmi często nie znają całej prawdy a oceniają,tego sie nie pozbędziesz ,ważne żebyś to ty wiedziala i znała całą prawdę i czuła się dobrze ze swoimi poglądami,bo to twoje życie i to ty masz za zadanie je przeżyc.
    Pozdrawiam
    E.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahah Przeklęty Humanie! Miałam taką samą blokadę przez pół roku na swoim blogu. Wróciłam niedawno. To chyba normalne, że czasami rozpada się wszystko, w co wierzymy, wszystkie fundamenty, i nagle nie chce już się pisać, mówić, bo wszystko wydaje się być bzdurą. Czas ucieka na życiu, na rzeczach, które niekoniecznie lubimy, w głowie tysiące dobrych myśli, które ulatują szybciej, niż się pojawią. Także nie przejmuj się.
    Chociaż jestem blada jak ściana, to z pewnością nią nie jestem. Lubię Cię czytać. Więc bądź.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

♥ Jeżeli zauważyłeś/aś jakiś błąd - pisz od razu!
♥ Jeśli masz jakieś pytanie - śmiało pytaj!
♥ Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, są ona dla mnie niezwykłą motywacją do dalszego pisania.

Popularne posty z tego bloga

Nie lubię czytać książek

PREMIEROWO: Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś" - książka a film, czyli wielka recenzja