A Ty, jak spędziłeś 2015?


Sylwester, Nowy Rok, postanowienia noworoczne, jakby to wszystko było jeszcze wczoraj. Miało być inne, lepsze życie, miało "się chcieć" i wszystko w teorii wyglądało tak cudownie.
Do 2016 roku zostało niewiele ponad dwa tygodnie. Kiedy to przeleciało?!
Kolejny rok prawie za nami, a my nie dokonaliśmy nic, nic nie osiągnęliśmy, wciąż stoimy w miejscu itd.
Okej, teraz weźmy głęboki oddech i pomyślmy o wszystkich ludziach, których spotkaliśmy, tych nowych i tych, z którymi polepszyłyśmy relacje, o wszystkich filmach, których wcześniej nie oglądaliśmy, o książkach, których nie czytaliśmy, o miejscach, które zobaczyliśmy (nawet jeśli była to galeria, którą otworzyli w tym roku), o nowych ubraniach, meblach, sprzęcie, dekoracjach, o nowych zdjęciach, chwilach, wspomnieniach, o muzyce, której zaczęliśmy słuchać, rzeczach, które zrobiliśmy po raz pierwszy, o drobnych umiejętnościach, które opanowaliśmy (i tych większy też), o nowych obsesjach, gustach, o spróbowanych potrawach, o kiepskich żartach, z których śmialiśmy się przez wiele dni, o zdarzeniach, o koncertach i meczach, na których chcieliśmy być, o nowej fryzurze, nowych makijażu, nowym stylu, o wydarzeniach w telewizji, na które się denerwowaliśmy, o nowych serialach, programach, o nowych nawykach, kontach na portalach społecznościowych i o wszystkim nowym czego doświadczyliśmy w tym roku.
Nie wierzę, że mieliśmy taki sam rok jak zawsze. Że jesteśmy tylko starsi o rok. 
Jak już wspominałam do Nowego Roku jeszcze trochę i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Proponuję na chwilę się zatrzymać i pomyśleć o tych wszystkich niewykonanych planach, marzeniach, postanowieniach na 2015 rok. Trochę tego jest. Rozwiązanie jest jedno i zawsze się sprawdza - przełożyć na kolejny rok...
Wiadomo, że w dwa tygodnie nie schudniemy dziesięć kilogramów, nie wyrobimy rzeźby ciała, nie nauczymy się nowego języka, nie znajdziemy nowego chłopaka (jeżeli w ogóle takie rzeczy można planować...), nie zwiedzimy pół świata, nie napiszemy bestsellera czy co tam jeszcze zamierzaliśmy. Oczywiście, gdyby się naprawdę uprzeć można by to zrobić, z różnymi konsekwencjami, oczywiście. Jaka jest moja propozycja? ZRÓBMY PIERWSZY KROK. Nie jedzmy do końca roku słodyczy i chodźmy po schodach, zacznijmy od najprostszych ćwiczeń, nauczmy się kilku nowych słówek, weźmy mapę i zaznaczmy miejsca, które chcemy zwiedzić, wrzućmy do słoika z napisem "na podróże" resztę z codziennych zakupów, wyjdźmy choć raz z domu i poznajmy kogoś nowego, otwórzmy Worda i napiszmy jedno zdanie, potem następne i następne...
Najtrudniej zawsze jest zacząć, potem jest już tylko lepiej. Nie czekajmy ze wszystkim do Nowego Roku, bo to taki sam dzień jak dzisiaj, 15 na 16 nic nie zmieni, obudźmy się tymi samymi ludźmi co zawsze. I cale szczęście, że nikim innym.
A teraz wstajemy i idziemy się realizować.

Komentarze

  1. W poście sama prawda. No motywujące jest :)

    http://mojfioletowykacik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takiej dawce motywacji, istotnie, wstaję i idę się realizować - jeszcze w 2015! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żałuję, że nie zobowiązałam się chować moich kartek z postanowieniami noworocznymi do jakieś teczki. Żeby na końcu każdego roku przeglądać sobie te kartki i śmiać się sama z siebie, bo znów mi się nie udało.
    Czy spełniłam któreś ze swoich postanowień na 2015 rok? Pamiętam, że moim pierwszym punktem było mieć długie włosy. Do połowy pleców, dla mnie wystarczająco długie :) Remont w pokoju, zrobione. Przeczytanie 52 książek, oops. Ale chciałam też być szczęśliwa. Byłam, przez pierwsze miesiące tego roku. To się liczy?
    Ten rok był przepełniony zmianami, częstymi łzami i śmiechami. Czy go lubiłam? Myślę, że był jednym z najlepszych w moim życiu. Mimo wszystko.
    A nowe postanowienia, hmmm...
    To się jeszcze zobaczy. Niech postanowienia staną się celami, które da się zrealizować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wolę nie myśleć, co mnie czeka w 2016... Ostatnimi czasy refleksje mnie przerażają :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

♥ Jeżeli zauważyłeś/aś jakiś błąd - pisz od razu!
♥ Jeśli masz jakieś pytanie - śmiało pytaj!
♥ Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, są ona dla mnie niezwykłą motywacją do dalszego pisania.

Popularne posty z tego bloga

Nie lubię czytać książek

PREMIEROWO: Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś" - książka a film, czyli wielka recenzja