Ekranizacje, które są lepsze niż książki


Nie ma siły, która stworzyłaby dobrą ekranizacje, ponieważ to niemożliwe. Film musiałby wtedy trwać kilka godzin, jeśli nie więcej. Czasami historia jest skrócona, a innym razem powstaje zupełnie nowa, mało podobna do pierwowzoru. Wiele ludzi narzeka na drugą opcje - bo jak można tak zepsuć książkę? Nie mniej jednak, nie zawsze się z tym zgadzam. Pragnę dzisiaj przedstawić Wam trzy powieści, których ekranizacje bardziej mi się podobały od książek, własnie dlatego, że stworzyły coś zupełnie innego.
Forrest Gump

Wiele osób nie ma pojęcia, że ta znakomita historia z Tomem Hanksem w roli głównej została nakręcona na podstawie książki. Jest to jeden z moich ulubionych filmów, który wywołuje u mnie wiele emocji. Dlatego postanowiłam przeczytać książkę. Niestety, zawiodłam się. Najwyraźniej nie zrozumiałam zamysłu autora i przerwałam czytanie po kilku pierwszych stronach. Opinie są podzielone, ja natomiast jestem całkowicie za filmem, a powieść do mnie nie przemawia. 

Love, Rosie

"Love, Rosie" to tytuł, który przyjął film, gdyż książka to "Na końcu tęczy". Ekranizacja to mój absolutny ulubieniec, który oglądałam chyba z milion razy. Nic dziwnego, że zdecydowałam się na książkę. Pragnęłam poznać pierwowzór. Powieść składa się z listów, maili, wydruków z chatów, SMS-ów. Rosie z papierowej wersji nie jest nawet podobna do postaci granej przez Lily Collins. Zupełnie odrębna opowieść, bohaterowie, miejsca, czas akcji - prawie wszystko. I tym razem jestem całym sercem za filmem.

Zostań, jeśli kochasz

Ekranizacja podobała mi się raczej średnio. Wiązałam, więc duże nadzieje z książką, która i tym razem miała inny tytuł - "Jeśli zostanę". Niestety, zawiodłam się. Kolejna zupełnie odrębna historia, ale to filmowa wersja podobała mi się bardziej. Z tego co widziałam, wiele osób polubiło bardziej powieść. Powstała druga część, którą również przeczytałam i też nie zostałam jej fanką. A podobno była o wiele lepsza.

Moje zdanie jest często bardzo odrębne od zdań innych. Piszę, co myślę. Nie sugerujcie się moim zdaniem, ponieważ każdy ma swoje własne. Przeczytajcie książki, obejrzyjcie filmy i oceńcie sami. Jeśli chcecie, oczywiście.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie lubię czytać książek

PREMIEROWO: Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś" - książka a film, czyli wielka recenzja