I don't care cz.I


Nawiązując troszkę do posta o tolerancji, postanowiłam rozwinąć wątek dotyczący przejmowania się ludzkimi opiniami. Zamierzam też podzielić tego posta na dwie części.
Asertywność
Jeśli czegoś nie chcemy, nie musimy. Najbardziej liczy się nasze zdanie, więc jeśli ktoś proponuję nam coś na co nie mamy ochoty np. koncert muzyki klasycznej, gdy dla nas rock jest muzyką klasyczną, nie bójmy się odmówić. Często trudno jest powiedzieć "nie" osobą o dominujących charakterach, nauczycielom, najlepszym przyjaciołom, rodzicom, dziadkom itd. Zawsze znajdzie się ktoś, komu trzeba będzie odmówić i jeśli chce się być szczęśliwi - asertywność to bardzo ważna umiejętność, którą będziemy szlifować przez całe życie. Wiadomo, że nie chcemy spotkać krytyki. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że osoba, której odmówiliśmy prędzej czy później o tym zapomni. My, niestety, możemy czuć się bardzo źle przez długi czas, jeśli wyrazicie zgodę na coś, czego nie pragniemy. Jak już kiedyś pisałam - nie cały świat musi nas kochać. I trzeba wiedzieć jak chcę się spędzić dzień - i całe życie.

Co oni o mnie pomyślą
Może kiedyś, gdy kładliście się spać, myśleliście sobie jak miło byłoby założyć jutro jakąś rzecz. Wstawaliście rano, zaglądaliście do szafy i ubieraliście się w ułożony strój. A potem przed samym wyjściem, spoglądaliście w lustro z myślą - "O Boże, jak ja wyglądam, co oni o mnie pomyślą!". Biegliście szybko do pokoju i przebieraliście się. Oczywiście jest wiele takich przykładów, ale ogólnie chodzi mi o to, że często zanim podejmiemy do końca decyzję, szarpią nas wątpliwości o zdanie innych. ALE TO NASZE ŻYCIE. Chodźmy w tym co chcemy i to z podniesioną głową. Nasza pewność siebie nie pozwoli im nawet się odezwać, zaufajcie mi, a nawet jeśli - to nie ma znaczenia. Dlaczego? To my mamy się czuć najlepiej na świecie, nie oni. Jeżeli czujemy się najlepiej, gdy oni są zadowoleni, uwierzcie mi, że to nie dobry układ. Nie dajmy się zmienić. Jeśli ktoś powie, że ser jest niesmaczny to przestaniecie go jeść, bo ON TAK POWIEDZIAŁ? Nie poddawajmy się, róbmy swoje.

A Wy co o sądzicie o asertywności oraz ocenie innych?
W następnym poście druga część.

Komentarze

  1. Mnóstwo ludzi w moim życiu mnie oceniało. Z tego co pamiętam to kończyło się to nieustannym płaczem w poduszkę, ciągłym spaniu, żeby zapomnieć o problemach i stresie. Zawsze byłam delikatna na takie sprawy.
    Jednakże z czasem poczułam, że żyję swoim życiem i nikt nie powinien ustalać w nich reguł. Dlatego jak dziś spotykają mnie jakieś komentarze w moją stronę, zazwyczaj albo się z nimi zgadzam, ewentualnie się śmieję. Próbuję trzymać siebie i innych jednocześnie na dystans :)
    Czekam na drugą część i życzę miłego niedzielnego wieczoru ♥
    http://cantus-merula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. W swoim życiu poznałam różnych ludzi.Jedni akceptowali moją pewnego rodzaju "odmienność" od innych.Jedni to tolerowali,drudzy nie.Napoczątku bardzo się tym przejmowałam.Teraz nie.Nie będę się zmieniać dlatego że komuś to nie pasuję ;).Sama szanuję odmienność innych ludzi.Post podoba mi się i czekam na drugą część.
    Pozdrawiam
    E.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sztuka mówienia "nie" to trudna sprawa. Nie można rzec "nie bo nie" trzeba trochę wyważenia i zwrócenia uwagi na tę drugą osobę, czasem warto wypracować kompromis, kierując się zasadą raz ustąpię ja raz ty. Oczywiście to tylko teoria, bo są ludzie których motto życiowe brzmi "wszystko kosztem innych" tych należy unikać i na nich przede wszystkim trenować naszą asertywność. Życzę Ci powodzenia w tych treningach, łatwo nie będzie, zresztą nie może być, bo świat byłby czarno-biały. Pamiętaj staraj się być sobą, nie dopasowuj się do reszty, bo sama do siebie nie będziesz pasować. Pisz dalej trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

♥ Jeżeli zauważyłeś/aś jakiś błąd - pisz od razu!
♥ Jeśli masz jakieś pytanie - śmiało pytaj!
♥ Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, są ona dla mnie niezwykłą motywacją do dalszego pisania.

Popularne posty z tego bloga

Nie lubię czytać książek

PREMIEROWO: Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś" - książka a film, czyli wielka recenzja