Gayle Forman - "Byłam tu"


Cody Reynolds straciła najlepszą przyjaciółkę, Meg. Dziewczyna popełniła perfekcyjne samobójstwo, którego nikt się nie spodziewał. Dlaczego charyzmatyczna studentka ze stypendium postanowiła się zabić? Dlaczego Cody nie wiedziała co się dzieje z jej przyjaciółką?
To już moje trzecie spotkanie z Gayle Forman. Przedtem miałam okazję czytać "Zostań, jeśli kochasz" oraz "Wróć, jeśli pamiętasz" - wspomnę o nich przy okazji innego postu, który ukarze się niebawem. Wszystkie te książki łączy tematyka śmierci, nastoletnich problemów, przyjaźni i osobiście bardzo lubię takie mieszanki. Co prawda, dwie pierwsze powieści Forman nie zachwyciły mnie, jednak z "Byłam tu" było inaczej.
Czytając miałam w głowie pozytywną recenzje, ponieważ książka pod wieloma względami bardzo mi się podobała. Jej zaletami niewątpliwe są bohaterzy, trudna tematyka, przedstawienie problemow rodzinnych, zróżnicowanie społeczeństwa, realność. Warto zwrócić uwagę na pewien kontrast - żywiołowa Meg, którą wszyscy lubią, mająca miłą rodzinę, stypendium i której udało się wyrwać się z rodzinnego miasteczka oraz Cody, dorabiająca sprzątając cudze domy, żyjąca w cieniu przyjaciółki, w małym domku z matką, która się nią nie interesuje. Ale to Meg się zabija. Okazuję się, że nie wszystko jest takie jakie się wydawało.
Przechodząc do minusów - po pierwsze, nie podoba mi się okładka. Jest okropna, sztuczna, niby miało być młodzieżowo, ale efekt jest marny. Po drugie, tytuł z małej litery. Ja rozumiem, że to teraz modne, ale to książka! Po trzecie, zerknijmy na opis z tyłu, w oczy rzucają się takie słowa jak "zapyziałe" i "pewnik". Drodzy wydawcy, nie róbcie nam tego.
Lecz te wady to nic, dalej byłam gotowa dać dziewiątkę. I wtedy nastało zakończenie. Po ostatnim rozdziale - osiem. Po epilogu - siedem. Poza tym boli mnie jeszcze wciśnięty na siłę wątek miłosny. Nie każda powieść musi ją mieć żeby być dobra, naprawdę.
Mimo wszystko, polecam "Byłam tu", tylko nie czytajcie końcówki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie lubię czytać książek

PREMIEROWO: Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś" - książka a film, czyli wielka recenzja