Zoe Sugg - "Girl Online: On Tour"


Penny Porter jest zwykłą, niezdarną szesnastolatką, która ma niezwykłego chłopaka - przystojną gwiazdę rocka - Noah. W powieści dziewczyna wyrusza z nim w trasę koncertową podczas której poznaje blaski i cienie show-biznesu jak i swojej, dotąd idealnej, sympatii.
Pierwsza książka Zoelli zauroczyła mnie. Mimo że nie była ani skomplikowana, ani głęboka, ani odkrywcza. Była jak świąteczne filmy - słodka, naiwna i prosta, ale jak najbardziej jej to pasowało. Niestety, kolejna część wywołała u mnie o wiele gorsze odczucia. Choć każdy odbierze tę powieść inaczej, moje fandomowskie serce widzi to tak:

Dlaczego "Girl Online: On Tour" przypomina typowe fanfiction?

1. Penny jest do bólu normalna, oczywiście nieśmiała i ciągle wpada w kłopoty, z których ratować ją musi jej chłopak.

2. Jedną wadą Noah jest chyba to, że (o, zgrozo) nie zawsze "rozumie" swoją dziewczyną i nie robi tak jak ona by chciała. 

3. Jednak to dopiero w dalszej części książki, przedtem jest perfekcyjnym chłopakiem, gwiazdą i wszystkie nastolatki się w nim podkochują.

4. Trasa koncertowa to główny temat typowych fanfiction.

5. Błędy, błędy, błędy! Uwaga, teraz się rozpiszę.
Przeczytałam wiele opinii na Lubimy Czytać, aby upewnić się, że mam rację. Niestety niewiele z nich i to nie całkiem potwierdziły moje uwagi. Przechodząc do sedna, powieść Zoelli jest pełna błędów. Może nie wygląda to aż tak źle jak niektóra internetowa twórczość jedenastolatek (nie ubliżając niektórym jedenastolatkom, które piszą lepiej ode mnie, ale nie oszukują się, ja też kiedyś miałam jedenaście lat), jednak warto nie zapominać, że to książka, tłumaczona, poddana korekcją, sprawdzana, redagowana, oprawiona i wydana do dziesiątków krajów. Książka, której pierwsza część pobiła rekord sprzedaży J.K. Rowling! Zauważyłam literówki, błędy gramatyczne, a najczęściej logiczne czy rzeczowe. Penny pojawia się w różnych miejscach jakby się teleportowała, piszę posta, zaczyna jakiś wątek i go nie kończy, zamierza coś zrobić i nagle czarna dziura, nie wiadomo czy już to zrobiła, czy dopiero zrobi, żadnych dalszych planów czy wspomnień, że już tego dokonała. Do tego nazwisko Porter jest przekręcane na Potter...
Musiałam czytać niektóre fragmenty kilkukrotnie, nie mogąc uwierzyć własnym oczom.

6. Życie bohaterki jest jak wyciągnięte z Twittera czy Tumblera.

7. Właśnie, zawsze wiemy z jakich aplikacji korzysta.

8. W co jest ubrana i jakiej jest marki.

9. Gdzie robi zakupy.

10. Gdzie i co je.

11. Penny ma idealną rodzinę, przyjaciół i nauczycielkę. Całe to towarzystwo nie ma własnych problemów i wciąż tylko skupia się na bohaterce. Kiedy w końcu dziewczyna orientuję się, że ktoś także potrzebuję jej pomocy i że popełniła błąd - i tak wszystko jest jej wybaczane.

12. Ilość i długość rozdziałów.

Pisząc z punktu fandomowskiego serca, mogłabym też wspomnieć o odniesieniach do One Direction i "Harry'ego Pottera", a także ochroniarza Larry'ego czy pary Haydena i Kendry, ale nie ma to wpływu na moją opinię.
"Girl Online: On Tour" czyta się bardzo szybko. Nie śpieszyłam się zbytnio, a łącznie przeczytałam ją w niecałe pięć godzin. Plus za to, że naprawdę jest wciągająca, lekka i niewymagająca. Podobały mi się zwroty akcji i wpadki głównej bohaterki, dzięki którym opowiadanie nie było nudne. Szkoda tylko, że potem i tak wszystko kończyło się po jej myśli... 
Zoella również dobrze ukazała dobrze mi znany problem - kim zostać w przyszłości. W tym wieku każdy zadaję sobie to pytanie i mało kto umie na nie odpowiedzieć. Jednak najbardziej zwróciłam uwagę na ukazanie życia w show-biznesie. Nie da się mieć i normalnego życia i sławy.
Myślę tylko to tym, jak bardzo chciałabym, żeby Noah znów otulił mnie swoją bluzą, wziął za rękę i powiedział mi, że wszystko będzie dobrze, że trasa światowa została odwołana, a on spędzi resztę życia razem ze mną w Brighton i w środy wieczorem będziemy wyprowadzać naszego szczeniaczka na plażę, a każdego ranka uprawiać razem jogę na trawniku.
Mimo tego, że powieść jest bardzo przesłodzona, ten cytat ukazuje, że nie da się mieć wszystkiego i nie da się wszystkich zadowolić.
Na koniec chciałabym napisać, że wciąż narzeka się, że teraz wszyscy piszą książki. Jeśli o mnie chodzi, niech piszą! Może autorka nie jest mistrzem pióra, ale dzięki książkom, takim jak tworzy Zoe, osoba, która nie czyta nic, zacznie. Nie wszystkie książki są złe, trzeba po prostu trafić w swój gatunek.
Mam wiele powodów, aby zazdrościć Zoe Sugg. Zagrała w ekranizacjach "Harry'ego Pottera", poznała One Direction czy choćby to, że wydała już drugą książkę. I wiem, że nie jestem sama. Większość jest zaślepiona jej niebywałym sukcesem. Jednak myślę, że przed kolejną książką ktoś powinien ją porządnie skrytykować i zachęcić do pracy. Wierzę, że dzięki temu zacznie się rozwijać zamiast stać w miejscu w blasku chwały. 
To już koniec mojej pierwszej na tym blogu recenzji. Mam nadzieję, że się podobało.

Komentarze

  1. Bardzo ciekawa recencja :D Zastanawia mnie, dlaczego nie wiedziałam o tym, że Zoe grała w Harrym Potterze... Już jakis czas zbieram się na kupno tej książki, ale nigdy nie ma okazji.

    mojfioletowykacik.blogspot,com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

♥ Jeżeli zauważyłeś/aś jakiś błąd - pisz od razu!
♥ Jeśli masz jakieś pytanie - śmiało pytaj!
♥ Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, są ona dla mnie niezwykłą motywacją do dalszego pisania.

Popularne posty z tego bloga

Nie lubię czytać książek

PREMIEROWO: Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś" - książka a film, czyli wielka recenzja