Papierowy post


Zaczęłam pisać ten posta dawno, dawno temu, jeszcze w wakacje. Wciąż nie mogę uwierzyć, że tak wiele się zmieniło. Fragmenty z tamtej wersji to te jaśniejsze. Wyblakłe.
Obok klawiatury postawiłam sobie ogromny kubek mleka z kawą i przeglądając cytaty z "Papierowych miast" próbuję w głowie zrodzić tego posta.
Byłam na filmie, który mnie zauroczył. Nie czytałam książki, a cytaty będą z niej pochodziły. Często tak mam. Niby to denerwujące, ponieważ wychodzi film, a wraz z filmem drugie wydanie książki z okładką, która promuje film. I wtedy nagle wszyscy czytają książkę. 
Osobiście, najpierw idę na film, potem gdzieś pół roku po premierze, gdy emocje opadną, czytam książkę. Bo wtedy już nie jestem sezonowcem i czuję, że mogę. Czytać książę po filmie może i jest zbrodnią, ale kto mi zabroni.
Jeszcze nie wiele ponad tydzień temu wszystko było inne, zupełnie. Mimo to to wszystko teraz siebie uzupełnia. Chciałabym teraz napisać o czasie i o przyjaźni.
Pamiętaj, że czasami nasze wyobrażenie drugiej osoby niewiele ma wspólnego z tym, kim ona naprawdę jest.
Kiedy kogoś poznajemy, nie widzimy jego wad. To znaczy widzimy, ale wtedy są dla nas błahe i wręcz zabawne. Pochłonięci jesteśmy zauroczeniem czy wizją prawdziwego przyjaciela. Ideału. Ale ludzie to ludzie, a nie nasze piękne wyobrażenia. Im relacja głębsza, coraz bardziej zaczynają one nam dokuczać. Aż któregoś dnia, gdy masz gorszy moment, wszystkie rysy nakładają się nam na obraz i krążymy we mgle. I wtedy trzeba podjąć decyzję. Zaakceptować czy odrzucić.
To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy.
Po czasie orientujemy się, że być może popełniliśmy błąd, że nie trzeba było odrzucać. Wybaczamy, chcemy żeby było po staremu. Tylko, że w głowie mamy tylko miłe wspomnienia i przerysowany obraz człowieka, który nie istnieje. Znów karmimy się złudzeniami i zapewnieniami samego siebie, że teraz będzie inaczej. Nie pamiętamy o zranieniach i nie patrzymy na to, że nigdy nie usłyszymy "przepraszam" za wszystkie krzywdy.
Świat pęka w szwach od ludzi, a każdego z nich możemy sobie wyobrazić, tylko że nieodmiennie tworzymy sobie o nich niewłaściwe wyobrażenia.
Prawdziwy przyjaciel nie obraża nas przy innych. Prawdziwy przyjaciel nie porzuca przez błahy powód. Prawdziwy przyjaciel nie przyjmuje pochwał za nasze osiągnięcia. Prawdziwy przyjaciel nie zmienia towarzystwa jak rękawiczek po kłótni z nami. Prawdziwy przyjaciel nie myśli tylko o sobie i nie uważa się za pępek świata. Prawdziwy przyjaciel potrafi przyznać się do błędu i przeprosić. Prawdziwy przyjaciel ciągnie nas w górę, a nie w dół.
Ludzie mówią, że przyjaciele nie niszczą się nawzajem.
I choć przyjaźń, miłość czasem boli, świat nie istniał by bez nich. Trzeba tylko rozróżniać tę prawdziwą od fałszywej. Dostrzegać to, że są lojalni, że im ufasz, że rozbawia nas do łez, że pocieszają, że wiedzą, że nie są idealni, że są mimo wszystko, że zawsze wracają, że rozumieją nas jak nikt inny, że są gotowi na poświęcenia, że stają w naszej obronie, że dzięki nim wiesz, że nie jesteś sam, że razem możecie być przeciwko całemu światu. Nie patrzeć na to jakiej muzyki słuchają, jakie mają poglądy, wartości, jak wyglądają i o czym marzą, jeśli są prawdziwymi przyjaciółmi. Nie oczekujmy od nich bycia kimś innym.
Wiesz, na czym polega twój problem, Quentin? Stale oczekujesz, że ludzie nie będą sobą. Tylko pomyśl, mógłbym cię nienawidzić za to, że jesteś nieprzyzwoicie niepunktualny, że nigdy nie wykazujesz zainteresowania niczym innym oprócz Margo Roth Spiegelman, że praktycznie nigdy mnie nie pytasz, jak mi się układa z moją dziewczyną - ale mam to gdzieś, człowieku, bo ty to ty. Do licha, moi rodzice mają legiony czarnoskórych mikołajów, no i dobrze. Tacy już są. Ja mam taką obsesję na punkcie pewnej internetowej encyklopedii, że czasem nie odbieram telefonów od przyjaciół, a nawet od mojej dziewczyny. I to też jest w porządku. Taki już jestem. Ty i tak mnie lubisz. A ja lubię ciebie. Jesteś zabawny i bystry, i chociaż się spóźniasz, w końcu zawsze przychodzisz.


Kiedy codziennie wstajemy z łóżka i spoglądamy w lustro, z dania na dzień nie ujrzymy zmiany. Ale gdy popatrzymy na stare zdjęcia, powspominamy te mniej i bardziej szczęśliwe momenty naszego życia; włączy nam się swego rodzaju kalkulator. W przyszłym roku będzie 20 lat od wydania Harry'ego Pottera i Kamienia Filozoficznego. 10 lat odkąd zobaczyłam Harry'ego Pottera i Insygnia Śmierci w księgarni na półce Nowości. 7 lat od chwili, gdy oglądałam Księcia Półkrwi w kinie5 lat od momentu, w którym nie mogłam się uspokoić po obejrzeniu wspomnień Severusa Snapa2 lata odkąd zostałam Potterhead2 dni temu odszedł Alan Rickman.

Dla moich przyjaciół. Dziękuję, że jesteście.

Komentarze

  1. Pomijając na siłę wciśnięty fragment o hp, chciałam zauważyć, że my często nie widzimy swoich błędów i to nasz przyjaciel może mieć racje. Pomuślałaś o tym, że to my możemy ranić przyjaciela, a on ciągle nam wybacza, choć wie, że to i tak nie ma sensu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widzę jak go "pominęłaś"...
      Masz racje, wszyscy popełniamy błędy, a w przyjaźni ważna jest szczerość i rozmowa, jeśli nam coś nie pasuje, to trzeba o tym powiedzieć. Normalnie, bez wyrzutu, bez udziału osób trzecich. Nie jesteśmy Duchami Świętymi, nie wiemy wszystkiego. Kiedy sama mam obawy, zawsze pytam: "Czy tak może być? Czy nie robię źle?". Co to za przyjaciel, który nie potrafi powiedzieć nam prawdy?

      Usuń
  2. Twój wielki rozum jest dla mnie największym pocieszeniem. Pozdraski! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

♥ Jeżeli zauważyłeś/aś jakiś błąd - pisz od razu!
♥ Jeśli masz jakieś pytanie - śmiało pytaj!
♥ Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, są ona dla mnie niezwykłą motywacją do dalszego pisania.

Popularne posty z tego bloga

Nie lubię czytać książek

PREMIEROWO: Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś" - książka a film, czyli wielka recenzja