Oni zniszczyli nam życie


Może to byli nasi rodzice, którzy za dużo od nas wymagali, odpowiednio nie wspierali, źle wychowali, nie zauważali. 
Może cała rodzina pełna oczekiwań albo traktująca nas jak czarną owcę.
Może nauczyciele - pozostawili na nas krzyżyk, nie lubili, nigdy nie szli nam "na rękę", zawsze trudniejsze pytania, jak spytać to nas, złośliwe uwagi.
Może nasze "koleżanki" i "koledzy"? Zabili naszą pasję, pewność siebie, poczucie wartości, traktowali jak gorszego, wyśmiewali, poniżali.
Może obcy ludzie.
Mówimy, że zniszczyli nam życie. Znacznie utrudnili. Rzucili na głęboką wodę.
To bardzo trudne, ale przestańmy im na to pozwalać. Niby to minęło, a wciąż mamy to w sercach? Boimy się chodzić w jakieś miejsca, robić jakieś rzeczy, mówić co myślimy?
Powiedzmy: "stop". Zniszczyli nam życie, więc nie pozwólmy, aby dalej to robili. Nie pozwólmy sobie się czegokolwiek bać.
Każdy się boi, ale można z tym walczyć. Nasz strach zamieńmy na tarczę ochronną, na siłę, na doświadczenie - ponieważ cokolwiek ktokolwiek nam zrobił, powiedział czyni nas silniejszym, jeśli potrafimy z tego skorzystać.
Uznajmy to jako lekcje i idźmy dalej, wyżej, lepiej. Teraz możemy wszystko.
Nie poddawajmy się. Zawsze jest dobry moment, żeby się odciąć od przeszłość i zacząć od nowa. Możemy, ponieważ to my mamy wpływ na nasze życie, nie oni. Bądźmy odważni już dziś - dla siebie.

Komentarze

  1. Znasz wiele moich przypadków kiedy zostałam skrzywdzona słowem. I obie doskonale znamy jeden przypadek, kiedy okazało się, że nie powinnam być w gimnazjum, hm... Pamiętasz? Byłam zdruzgotana, po powrocie do domu płakałam co najmniej trzy godziny nie mogąc uwierzyć w siebie. Czułam, że skoro ona to powiedziała, to już koniec! Ale to była nieprawda. Tego samego dnia usiadłam do laptopa i zaczęłam pisać. I jestem z tego cholernie dumna.
    Dalej jest mi przykro gdy o tym wszystkim myślę, ale tak jak Ty o tym wspomniałaś, to sprawiło, że stałam się silniejsza. Teraz każdą krytykę próbuję przeobrazić w żart.
    A czy są osoby, które zniszczyły mi życie? Owszem, są. I nie masz pojęcia jak bardzo jestem im wdzięczna za to, że w ogóle potrafię to przyznać.
    http://cantus-merula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpis dopasowany do mnie :) Ja niestety borykam się z problemem obniżonej samooceny :/ Nie tak jak kiedyś ale jednak coś jeszcze mnie ogranicza do bycia 100% sobą . Ale pracuje nad sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo żadna rana fizyczna nie boli tak, jak słowa - zwłaszcza niesprawiedliwe...
    Powinnam sobie zdecydowanie wziąć do serca Twoje słowa z tego posta...
    Ciepluteńkie pozdrowienia ślę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko króciutko, Twoje życie bierz je w swoje ręce, popełniaj błędy i ucz się na nich. Pisałaś że nikt nie jest doskonały i to prawda, Ty nie jesteś, ja nie jestem czym byłby świat chodzących Ideałów - miejscem bezbarwnym, jałowym. Nie odwracaj się od ludzi nawet jeśli zrobili coś nie tak, czasem nieświadomie, przez przypadek, przyjrzyj się im dokładnie jeszcze raz, może też wiele przeszli, może też szukają swojej drogi i też czekają na wsparcie. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mądre słowa :). Od zawsze byłam uczona, aby nie przejmować się kąśliwymi uwagami (a słyszałam je dosyć często i bardzo mnie raniły). Kiedyś wróciłam ze szkoły załamana, ponieważ usłyszałam tzw. "hejty" i usiadłam z tatą w kuchni, a on podał mi tysiąc argumentów, dla których powinno to po mnie spłynąć. Do tej pory się ich trzymam :).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

♥ Jeżeli zauważyłeś/aś jakiś błąd - pisz od razu!
♥ Jeśli masz jakieś pytanie - śmiało pytaj!
♥ Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, są ona dla mnie niezwykłą motywacją do dalszego pisania.

Popularne posty z tego bloga

Nie lubię czytać książek

PREMIEROWO: Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś" - książka a film, czyli wielka recenzja